Wysyłka zamówień powyżej 139 zł GRATIS

Szukaj

Odzyskanie władzy nad cesarstwem zachodniorzymskim przez dynastię teodozjańską

Michał, 5 lipiec 2020
Odzyskanie władzy nad cesarstwem zachodniorzymskim przez dynastię teodozjańską

Młodość i pierwsze przejawy publicznej działalności Aecjusza przypadły na czasy panowania cesarza Honoriusza. Ten syn wybitnego wodza i energicznego cesarza Teodozjusza I panował od 395 r. nad zachodnią częścią wciąż uważanego za jedność Cesarstwa Rzymskiego. W przeciwieństwie do ojca nie angażował się nigdy bezpośrednio w działania militarne, nie dowodził wojskiem w czasie wypraw. Większość swego panowania spędził w pałacach w Mediolanie, Rawennie i Rzymie.

Przez wiele lat pozostawał pod wpływem Stylichona, który faktycznie przejął stery rządów w państwie, zdobywając sobie znaczną niezależność. Po śmierci Stylichona, zamordowanego w 408 r., dworem cesarskim wstrząsały kolejne konflikty, w których ścierali się kandydaci chętni do objęcia pełnionego przez niego stanowiska i zyskania podobnie szerokich wpływów politycznych. Żaden z nich nie zdołał na dłużej utrzymać władzy, a chwiejny i łatwo ulegający wpływom Honoriusz nie udzielił żadnemu z nich trwałego poparcia. Stan niepewności udało się wreszcie zlikwidować pochodzącemu z prowincji naddunajskich Flawiuszowi Konstancjuszowi. Ten urodzony w Naissus (dzis. Nisz) oficer, podobnie jak Gaudencjusz, służył pod rozkazami Teodozjusza I, wreszcie po śmierci Stylichona zrobił zawrotną karierę na dworze zachodnim. Dzięki swym niewątpliwym talentom organizacyjnym i wojskowym zdołał rozwiązać, niekiedy zaś tylko odsunąć ich ostateczne rozwiązanie w czasie, większość problemów, z jakimi musiała się borykać zachodnia część cesarstwa w drugiej dekadzie V w. Przede wszystkim zapewnił bezpieczeństwo samemu Honoriuszowi, eliminując kolejno trzech uzurpatorów, Konstantyna III, Jowinusa i wreszcie Herakliana. Zdołał również ustabilizować sytuację Gotów, osiedlając ich na terenie Akwitanii, czyli dzisiejszej południowo- zachodniej Francji. Nagrodą za te niezaprzeczalne sukcesy było nie tylko trzykrotne wyznaczenie na urząd konsula, ale i prestiżowy tytuł patrycjusza, nadawany przez cesarza najwyższym dostojnikom i najbliższym przyjaciołom. Ukoronowaniem dokonań Konstancjusza było małżeństwo z siostrą cesarza Gallą Placydią, zawarte na początku 417 r. Konstancjusz stał się odtąd członkiem rodziny cesarskiej. Wreszcie 8 lutego 421 r. został podniesiony do rangi augusta. Zachód miał zatem odtąd dwóch władców: Honoriusza i Konstancjusza III. Tak spektakularne wyniesienie wysokiego oficera do godności cesarskiej nie było jedynie wyrazem uznania dla jego dokonań, służyło również bardziej praktycznym celom.

Włączenie Konstancjusza do rodziny cesarskiej i uczynienie go współwładcą mogło mieć na celu wyeliminowanie niebezpieczeństwa powstania swoistego dualizmu władzy. Polegał on na istnieniu obok siebie dwóch ośrodków władzy o nierównych wpływach. Z jednej strony znajdował się cesarz, coraz bardziej izolowany i z coraz mniejszym realnym wpływem na bieg wydarzeń, z drugiej zaś naczelny dowódca armii, rzeczywiście kierujący państwem. Możliwe, że poprzez wyniesienie Konstancjusza chciano połączyć te elementy, a z niego samego uczynić cesarza-wojownika, na wzór władców z przeszłości. Warto również zwrócić uwagę na dodatkowy aspekt tego gestu. Honoriusz, mimo zawarcia kolejno dwóch małżeństw z córkami Stylichona, Marią i Termancją, nie doczekał się potomka, zatem przyszłość dynastii teodozjańskiej na zachodzie stanęła pod znakiem zapytania, a wszelkie nadzieje na rozwiązanie tego palącego problemu wiązano z osobą siostry cesarza, Galli Placydii. Z małżeństwa z Konstancjuszem narodziła się dwójka dzieci, najpierw w 418 r. córka Justa Grata Honoria, która odegra pewną rolę w późniejszych wydarzeniach, w roku następnym zaś na świat przyszedł syn, Flavius Placidus Valentinianus. Na skutek nalegań matki otrzymał on wkrótce tytuł nobilissimus puer, dzięki czemu wyraźnie dano do zrozumienia, że w przyszłości może stać się on następcą cesarza Honoriusza. Jednocześnie Galla Placydia otrzymała w 421 r., razem z mężem, tytuł augusty. Kwestia następstwa tronu po śmierci Honoriusza została zatem rozwiązana. Przy okazji udało się wzmocnić władzę cesarską, wynosząc na tron człowieka o niezaprzeczalnych umiejętnościach wojskowych. Niespodziewana śmierć Konstancjusza III 2 września 421 r. po zaledwie siedmiu miesiącach panowania, zrodziła poważne zagrożenie dla tych planów, w znacznym stopniu skomplikowała też sytuację polityczną na zachodzie.

Jedynym wydarzeniem z życia Aecjusza, przypadającym najpewniej na czasy dominacji Flawiusza Konstancjusza,jest przywołane wyżej małżeństwo z córką Karpiliona. Nic nie wiadomo na temat jego innych poczynań. Brak danych może być oczywiście spowodowany nienajlepszym stanem dostępnej podstawy źródłowej. W grę mogą wchodzić także i inne czynniki. Jak wiadomo, ojciec Aecjusza, czyli Gaudencjusz, był bliskim współpracownikiem Jowiusa, który w burzliwym okresie po śmierci Stylichona osiągnął na krótko pozycję ­najbliższego doradcy cesarza Honoriusza i jednego z najbardziej wpływowych polityków działających na dworze cesarskim. Jego zachowanie było jednak dość dwuznaczne, a opowiedzenie się po stronie nielegalnego władcy Priscusa Attalusa,wyniesionego do władzy przez senat przy współudziale Gotów, faktycznie przekreśliło jego pozycję u boku prawowitego władcy. Nie można zatem wykluczyć, że Konstancjusz odsunął od wszelkich wpływów współpracowników Jowiusa, w tym również, jeśli w tym okresie jeszcze żył, Gaudencjusza. Niełaska ojca mogła rzutować również na pozycję syna, co tłumaczyłoby nieobecność Aecjusza na scenie politycznej w okresie aktywności Konstancjusza.

Nagła śmierć niedawno powołanego augusta Konstancjusza zachwiała, przywróconą z takim trudem, stabilizacją życia politycznego w zachodniej części cesarstwa. Podobnie, jak stało się to po zamordowaniu Stylichona, tak i tym razem pojawiło się kilku oficerów marzących o zajęciu zwolnionego miejsca głównodowodzącego armią i zajadle zwalczających konkurentów. Sam Konstancjusz, jak można przypuszczać, upatrywał na swego następcę Asteriusza, którego awansował na stanowisko magister militum oraz doprowadził do nadania mu w 421 r. tytułu patrycjusza. Najprawdopodobniej jednak wkrótce potem Asteriusz zmarł, co dało szansę na wyjście z cienia kolejnemu wodzowi ze szkoły Konstancjusza, Flawiuszowi Castinusowi. W roku 421 jako ­comes domesticorum dowodził on kampanią przeciw Frankom w Galii, by już w roku następnym jako magister militum kierować wyprawą do Hiszpanii przeciw Wandalom. Jego pozycja nie była jednak niekwestionowana, miał poważnego konkurenta w osobie Bonifacjusza, popieranego przez Gallę Placydię. Wiadomo, że w 413 r. Bonifacjusz jako młody oficer brał udział w obronie Marsylii obleganej przez Gotów Ataulfa, wyróżnił się męstwem i odwagą, a w bezpośrednim starciu poważnie zranił wodza Gotów. Służąc w Galii zetknął się najpewniej z Gallą Placydią i szybko stał się jej stronnikiem. Około 417 r. źródła poświadczają obecność Bonifacjusza w Afryce, gdzie jako trybun dowodzący niewielkim oddziałem złożonym z wojowników gockich skutecznie odpierał ataki koczowników z pustyni. Po śmierci Konstancjusza zjawił się w Italii i otrzymał rozkaz towarzyszenia Castinusowi w wy­prawie do Hiszpanii. Między wodzami doszło jednak do konfliktu, w rezultacie którego Bonifacjusz opuścił swego dowódcę i udał się do Afryki. Na tak jawny akt niesubordynacji Bonifacjusz mógł sobie pozwolić, mając poparcie Galli Placydii, która zapewniała mu bezkarność. Dla cesarzowej zapewnienie sobie kontroli nad Afryką, główną dostar­czycielką zboża dla mieszkańców Rzymu, było niezwykle istotne w przededniu rysującego się coraz wyraźniej konfliktu z Castinusem. Choć początkowo pozycja Bonifacjusza w Afryce nie była uregulowana, wkrótce jednak Galla Placydia znalazła sposób, aby przekonać swego brata, cesarza Honoriusza, do powierzenia Bonifacjuszowi stanowiska comes Africae, czyli dowódcy stacjonujących tam wojsk. Pierwszy etap rozgrywki zakończył się zatem zwycięstwem cesarzowej.

Kolejny etap w walce o wpływy rozpoczął się z chwilą powrotu Castinusa z Hiszpanii do Rawenny. Wyprawa przeciw Wandalom, mi­mo początkowego sukcesu, zakończyła się porażką Castinusa i jego ucieczką z pola walki. Jak pokazują kolejne wydarzenia, porażka ta nie osłabiła pozycji Castinusa, zapewne przyczyniła się również do wzrostu jego determinacji w walce politycznej. Atmosferę, jaka panowała w tym okresie na dworze dobrze oddają słowa Olimpiodora, który zanotował m.in.:

stosunek Honoriusza do własnej siostry od czasu śmierci jej męża Konstancjusza był taki, że ich nieumiarkowane uczucie do siebie i ciągłe całowanie się
w usta wzbudziły wśród wielu ludzi brzydkie podejrzenia. Jednocześnie panowała między nimi tak samo wielka nienawiść z powodu Spadusy i Elpidii (wychowanki Placydii), dla których miał szczególne względy. Podzielał je wobec nich w równym stopniu nadzorca domu Leonteus. Wrogość ta doprowadzała często do zamieszek w Rawennie (Placydia bowiem otaczała się tłumem barbarzyńców jeszcze od czasów swego związku z Ataulfem i z małżeństwa z Konstancjuszem). Każda ze stron zadawała ciosy drugiej...
.

Pochodzący z Teb w Egipcie, Olimpiodor był poetą i dyplomatą służącym na dworze Teodozjusza II w Konstantynopolu. Wielokrotnie wysyłany był na najrozmaitsze misje dyplomatyczne. Spostrzeżenia i obserwacje poczynione w trakcie tych podróży spisał w pracy zatytułowanej Opowiadania historyczne. Praca ta nie zachowała się i obecnie znana jest jedynie ze streszczenia sporządzonego przez patriarchę Konstantynopola Focjusza. Dodatkowe światło na charakter pracy Olimpiodora rzuca również lektura dzieł tych autorów, którzy z jego pracy korzystali, głównie Sozomenosa i Zosimosa. Olimpiodor pisał po grecku dla wschodniego czytelnika (pracę zadedykował Teodozjuszowi II), jednakże jego opowieść dotyczyła głównie wydarzeń rozgrywających się na zachodzie w latach 407/8–425. Informacje zdobywał dzięki kontaktom z zachodnim dworem cesarskim, arystokracją senatorską, urzędnikami, arystokratami galijskimi. Stworzył dzięki nim swoisty katalog nieszczęść, jakie spadły na zachodnią część cesarstwa, a którym kres położyła dopiero interwencja wojsk wschodnich i osadzenie dzięki nim na tronie w Rawennie Walentyniana III. Przytoczony wyżej fragment pracy Olimpiodora, choć może razić swym nieco plotkarskim charakterem, wyraźnie zarysowuje jednak dwa skłócone ze sobą ugrupowania. Po jednej stronie znajduje się cesarz, którego stosunek do siostry ulega zmianie, po drugiej zaś Galla Placydia wraz z kręgiem najbliższych doradców. Powrót Castinusa do Italii pogorszył sytuację Galli Placydii. Chwiejny w swych zapatrywaniach Honoriusz wyraźnie skłaniał się ku przeciwnikom swej siostry. Nie można wykluczyć i takiej możliwości, że Castinus tłumacząc się na dworze z odniesionej w Hiszpanii porażki, wskazał jako jej przyczynę zdradę posiłkowych oddziałów gockich. Takie tłumaczenie obliczone było na osłabienie pozycji Galli Placydii, której związki z Gotami w przeszłości dla nikogo nie były tajemnicą. Oskarżono ją wreszcie o przygotowywanie zamachu na życie brata i wchodzenie w układy z wrogami Rzymu, przy czym oskarżyciele mogli mieć na myśli właśnie Gotów. Ten argument ostatecznie przekonał Honoriusza i cesarz postanowił usunąć siostrę i jej dzieci z Rawenny. Początkowo Galla Placydia udała się do Rzymu, wkrótce jednak odpłynęła do Konstantynopola, gdzie jednak nie czekało na nią ciepłe przyjęcie. Dwór wschodni, mając najwyraźniej własne plany co do przyszłości tronu zachodniego, już wcześniej odmówił uznania tytułu cesarskiego Konstancjusza, teraz miał okazję zademonstrować swe niezadowolenie po raz kolejny.

Konflikt Galli Placydii z Castinusem i jego stronnikami, którego stawką był wpływ na cesarza Honoriusza i na sprawy państwa, zakończył się zwycięstwem tego ostatniego. Castinusowi nie dane jednak było zbyt długo cieszyć się owocami zwycięstwa, ponieważ wkrótce Honoriusz zmarł, a na zachodzie rozpoczął się kolejny okres zamętu. Nie zakończyło go przejęcie władzy przez Jana, który — jak wskazano wcześniej — nie zyskał uznania w Konstantynopolu. Przejęcie przez niego władzy skłoniło natomiast Teodozjusza II i jego otoczenie do zrewidowania swej dotychczasowej polityki i poparcia sprawy Galli Placydii i jej syna. Zmiana ta podyktowana była chęcią utrzymania władzy nad całością cesarstwa przez członków dynastii teodozjańskiej. Za udzieleniem wsparcia Galli Placydii przemawiało również zachowanie Bonifacjusza, posiadającego niczym nie ograniczoną kontrolę nad bogatą i strategicznie oraz gospodarczo ważną Afryką Północną. Z chwilą przejęcia władzy na zachodzie przez Jana, Bonifacjusz opowiedział się po stronie Galli Placydii. Wiadomo, że już wcześniej wspierał ją finansowo, wysyłając do Konstantynopola sumy uzyskiwane z posiadanych przez cesarzową majątków w Afryce. Można się zastanawiać, czy opowiedzenie się Bonifacjusza po stronie cesarzowej było logiczną kon­sekwencją od dawna łączących ich bliskich stosunków
i wynikało z lojalności, czy też raczej było podyktowane niechęcią do wspierania przeciwnego obozu, którego jednym z filarów był Castinus. Wydaje się, że dokonany przez Bonifacjusza wybór w dużym stopniu podyktowany był właśnie wrogością i niechęcią do Castinusa. W efekcie, Afryka pozostała poza kontrolą Jana, dla którego rozciągnięcie swych wpływów na jej obszar było koniecznością, a nawet warunkiem przetrwania. Bez zapewnienia ciągłości dostaw zboża z Afryki do Rzymu nie można było myśleć o trwałym utrzymaniu się przy władzy. Nie wiadomo, czy Bonifacjusz zdecydował się na wstrzymanie dostaw zboża, takie posunięcie mogło być o tyle niebezpieczne, że musiało rodzić niezadowolenie afrykańskich producentów i kupców, zainteresowanych utrzymaniem ciągłości dostaw, a tym samym i zysków. Wiadomo natomiast, że Jan zdecydował się na interwencję zbrojną w Afryce, co wskazuje na jego determinację. Wyprawa doszła do skutku w 424 r., jej wynik daleki był jednak od oczekiwań. Nie udało się usunąć Bonifacjusza, który zachował kontrolę nad Afryką. Jedynym, choć niezamierzonym, efektem wyprawy było osłabienie sił Jana w przededniu spodziewanej interwencji zbrojnej oddziałów wschodniorzymskich. Szukając sprzymierzeńców, Jan zwrócił się o pomoc do Hunów, którzy w przeszłości za odpowiednio wysokie wynagrodzenie chętnie angażowali się w sprawy Zachodu. Zadanie nakłonienia tych budzących postrach barbarzyńców do przybycia do Italii otrzymał Aecjusz. O ile powody wyboru właśnie Aecjusza są, w świetle jego wcześniejszych doświadczeń w kontaktach z Hunami, oczywiste, o tyle wobec skromnych informacji źródłowych trudno odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, dlaczego Aecjusz przyjął proponowaną mu misję. Inaczej mówiąc, dlaczego opowiedział się po stronie Jana.

Pewnym śladem, którym można podążyć, jest informacja, że w 408 r. na dworze Honoriusza stanowisko primicerius notariorum pełnił niejaki Jan, który w roku następnym przeszedł do obozu zwolenników Priscusa Attalusa i został jego magister officiorum, czyli kierownikiem administracji. Podobnie postąpił Jowius, przyjaciel Gaudencjusza. Zakładając, że Jan, który objął władzę w 423 r. był tożsamy z owym Janem działającym w latach 408– 409, można uzyskać dość wyraźny obraz związków łączących Aecjusza i to już od wczesnej młodości z przyszłym efemerycznym władcą. Przedstawione wyżej rozwiązanie jest jednak zbyt niepewne, oparte na zbyt dużej liczbie niewiadomych, aby wyciągane na jego podstawie wnioski uznać za pewne. Równie dobrze można założyć, że młody Aecjusz opowiedział się po stronie Jana, licząc na szybszy niż w normalnych warunkach awans po stopniach hierarchii wojskowej. Wiadomo, że w chwili, gdy udawał się do Hunów, aby zabiegać o uzyskanie od nich pomocy, Aecjusz pełnił urząd cura palatii, najpewniej z nominacji Jana. Curae palatiorum, zgodnie z nazwą, odpowiadali za utrzymanie i naprawy budynków pałacowych. Źródła poświadczają jednak istnienie oficerów zwanych tribunus et cura palatii, służących w oddziałach pałacowych. Zapewne taki stopień posiadał właśnie Aecjusz.

Zabierając znaczne ilości dostarczonego przez Jana złota, Aecjusz pospiesznie wyruszył za Dunaj i dotarł najprawdopodobniej do przywódcy Hunów noszącego imię Ruga. Tak przynajmniej wynika ze słów Sokratesa Scholastyka, który opisując okoliczności śmierci Rugi, określił pozostających pod jego rozkazami Hunów jako barbarzyńców, których on [czyli Jan] zawezwał na pomoc przeciw Rzymowi. Aecjusz spełnił pokładane w nim nadzieje i zdołał przekonać Hunów do udzielenia pomocy Janowi. Sytuacja wymagała od niego pośpiechu, ponieważ w Konstantynopolu zakończono właśnie negocjacje i podjęto decyzję o zbrojnej interwencji na zachodzie.

Decydując się poprzeć prawa Galli Placydii i jej syna Walentyniana do władzy na zachodzie, Teodozjusz II nie postępował bezinteresownie. Wprawdzie źródła nie potwierdzają ani faktu prowadzenia negocjacji, ani poruszanych w ich trakcie spraw, można jednak podejrzewać, że uzgodniono bądź omawiano kilka kwestii, których realizację odłożono w czasie. Najpewniej postanowiono, że w przyszłości pięcioletni Walentynian poślubi córkę Teodozjusza Licynię Eudoksję, która w 424 r. miała niespełna dwa lata. Zaręczyny cesarskich dzieci miały służyć zacieśnieniu stosunków między dwoma dworami cesarskimi, choć pozycję dominującą zachował Konstantynopol. Galla Placydia najprawdopodobniej w czasie negocjacji zgodziła się również przekazać wschodowi część strategicznie ważnego terenu, jakim było Illyricum. Cesja nastąpiła ostatecznie w 437 r. przy okazji zawierania małżeństwa uzgodnionego w 424 r. Po zawarciu tego porozumienia uznano wreszcie tytuł augusty Galli Placydii, czego dokonania wcześniej odmawiano, jej synowi przywrócono zaś tytuł nobilissimus. Walentynian wspólnie z Teodozjuszem II mieli objąć konsulat w 425 r. Władca wschodu zostawał konsulem po raz jedenasty, młody Walentynian czynił to po raz pierwszy. Przed rozpoczęciem właściwej wyprawy odbyły się w Tesalonice 23 października 424 r. uroczystości, podczas których wysoki urzędnik dworu wschodniego, magister officiorum Helion, działając
w imieniu swego cesarza, podniósł Walentyniana do godności ­cezara.

Pod koniec 424 r. zakończono przygotowania do wyprawy. Na jej czele stanęli Ardabur, jego syn Aspar oraz Candidianus, oficer, który przed laty w Galii miał okazję zetknąć się z Gallą Placydią, najprawdopodobniej towarzyszył jej podczas pobytu w Konstantynopolu. Włączenie go do grona wodzów było pewnego rodzaju gestem pod adresem zachodniorzymskiej opinii publicznej, mającym złagodzić wschodni charakter wyprawy. Candidianus kierował operacjami na terenie Italii, podczas gdy wodzowie Teodozjusza II zajęli się opanowaniem samej Rawenny.

Armia wyruszyła z Tesaloniki do Salony, gdzie dokonano podziału wojska. Część armii dowodzona przez Aspara ruszyła do Italii drogą lądową przez Alpy Julijskie, druga zaś część pozostająca pod rozkazami Ardabura skierowała się do Italii drogą morską. Plan operacji przewidywał zatem równoczesne uderzenie z dwóch stron, jednakże burza na morzu, jaka zaskoczyła okręty wiozące wojska Ardabura, uniemożliwiła jego wykonanie. Flota uległa rozproszeniu, zaś sam dowódca dostał się w ręce ludzi Jana i został umieszczony w Rawennie. Formalnie uwięziony Ardabur cieszył się jednak na tyle dużą swobodą działania, że udało mu się listownie poinformować syna, który zajął już Akwileję, o swym położeniu i skłonić go do natychmiastowego ataku na Rawennę. W trudnej sytuacji Jana porzucili najbliżsi współpracownicy, którzy próbując zyskać przebaczenie bliskich już zwycięzców, otworzyli bramy Rawenny przed oddziałami Aspara. Miasto zostało złupione, Jana schwytano i oddano w ręce Galli Placydii, która czekając na wynik walk, przebywała wraz z synem w tymczasowej siedzibie w Akwilei. Na jej polecenie odcięto mu prawą dłoń, następnie wsadzono na osła i pokazano publicznie w hipodromie. Dopiero po tych upokorzeniach został on stracony.

Sama śmierć Jana nie rozwiązywała jeszcze wszystkich problemów, jakie powstały na skutek przejęcia przez niego władzy. W trzy dni po śmierci uzurpatora do Italii wkroczył Aecjusz na czele Hunów, których liczbę jeden z autorów późnoantycznych oszacował z pewną przesadą na 60 tys. Teoretycznie śmierć Jana czyniła jakiekolwiek działania Aecjusza bezcelowymi, wiedział on jednak, że nie ma zbyt wiele do stracenia, dlatego zdecydował się na konfrontację zbrojną. Jej wynik nie mógł bardziej pogorszyć jego położenia, wiele mógł natomiast zmienić. Do Italii wkraczał jako oficer pokonanego i straconego uzurpatora, prowadził ponadto grupę wzbudzających przerażenie Hunów. Postanowił ich użyć i wystąpił przeciw nowej władzy, która właśnie instalowała się w Italii. Według oryginalnego planu Hunowie mieli wspierać Jana, po jego śmierci Aecjusz wykorzystał ich dla ratowania własnej pozycji.

Niewiele wiadomo o bitwie sił Aecjusza z oddziałami dowodzonymi przez Aspara, ponad to, że rzeczywiście do niej doszło. Według przewijającego się w literaturze przedmiotu poglądu, była to niewielka potyczka, która nie przyniosła zwycięstwa żadnej ze stron. Stojący naprzeciwko siebie wodzowie nie byli zainteresowani dalszym rozlewem krwi. Aspar starał się zachować korzystny obraz szybkiej i zakończonej sukcesem kampanii na zachodzie, a przeciągające się walki mogły to wyobrażenie poważnie naruszyć. Aecjuszowi zależało zaś przede wszystkim na pokazaniu swej siły oraz możliwości i uzyskaniu przebaczenia od triumfującej Galli Placydii. Taktyka ta okazała się słuszna. Wkrótce po potyczce z wojskami Aspara, Aecjusz zawarł porozumienie z cesarzową, dzięki któremu utrzymał rangę komesa i dopiero wówczas odesłał swą polisę ubezpieczeniową, czyli Hunów, z Italii, zapewne dbając o to, aby uprzednio zostali hojnie wynagrodzeni.

Warto wspomnieć również o innych przyczynach, które zapewne wpłynęły na postawę nowych władz wobec Aecjusza. W ostatnich miesiącach panowania Jana, w chwili gdy konflikt z Konstantynopolem był już dla wszystkich oczywisty, a dodatkowo Galię nękały walki między stronnikami i przeciwnikami uzurpatora, do działania przeszli również barbarzyńcy mieszkający w granicach cesarstwa. Arelatum (dzis. Arles), czyli administracyjna stolica Galii, zostało zaatakowane przez Gotów. Ewentualny upadek miasta mógł znacznie utrudnić kontakty Italii z Hiszpanią, a nawet północną częścią Galii. Do ofensywy przeszli również Wandalowie Hasdingowie w Hiszpanii. W 425 r. zdobyli Kartagenę i Sewillę, ważne porty leżące na południowych wybrzeżach Hiszpanii, spustoszyli również Baleary, a nawet dotarli do Mauretanii45. Wyraźny przejaw zainteresowania Wandalów Morzem Śródziemnym, a zwłaszcza bogatą Afryką, musiał być dla władz w Rawennie poważnym sygnałem alarmowym. Uświadamiał również potrzebę interwencji, ponieważ brak rzymskiej reakcji mógł tylko zachęcić barbarzyńców do nasilenia działań. W tej napiętej sytuacji przeciąganie konfliktu w Italii i związany z nim paraliż władz centralnych były bezcelowe i szkodliwe. Korzystniejsze mogło być natomiast pozyskanie Aecjusza i wykorzystanie jego możliwości dla wzmocnienia obrony cesarstwa. Wybaczono mu zatem opowiedzenie się po niewłaściwej stronie i szybko wysłano do Galii.

Dość ryzykowna decyzja Aecjusza o podjęciu walki z Asparem okazała się zatem słusznym posunięciem. Uzyskał przebaczenie oraz stopień komesa, ale zaczęła go otaczać aura pewnej dwuznaczności, widoczna w źródłach. Szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie relacji dwóch kronikarzy, Prospera z Akwitanii i anonimowego autora Kroniki galijskiej. Dla Prospera jedynie Castinus był obciążony współpracą z Janem, choć opinia ta została sformułowana w sposób niezwykle ostrożny. Autor wspomniał również o wyprawie Aecjusza do Hunów, natychmiast jednak silnie podkreślił jego zasługi, bowiem to właśnie dzięki staraniom Aecjusza Hunowie zostali odesłani do swoich siedzib. W Kronice galijskiej jedynym poplecznikiem Jana jest Aecjusz, który współpracuje z Hunami, nie można znaleźć tam jednak ani słowa na temat odesłania Hunów dzięki staraniom wodza. Podjęte przez Prospera zabiegi zmierzające do zminimalizowania, a nawet wskazania dobrych stron współpracy Aecjusza z Hunami i pominięcie zupełnym milczeniem tego zagadnienia przez autora Kroniki pokazują, jakie kontrowersje wywołało postępowanie Aecjusza.

Upadek uzurpatora miał zwykle tragiczne skutki dla jego stronników, którzy rzadko mogli liczyć na pobłażliwość zwycięzców. Ci, którzy przeżyli okres walk, mogli zostać skazani na śmierć, wygnanie, stracić majątek i urzędy. Sposób, w jaki potraktowano stronników Jana był jednak inny. Źródła nie wspominają o większych represjach, choć na wygnanie został skazany Castinus, a arystokratyczna rodzina Anicjuszy przypłaciła poparcie Jana odsunięciem na kilka lat od najważniejszych i najbardziej zaszczytnych stanowisk. Dwaj oficerowie Jana, Aecjusz i Sigiswult, zachowali natomiast swe funkcje i pozycję. Przyczyny udzielenia przebaczenia tym oficerom zostały wskazane wcześniej. Łagodność, z jaką Galla Placydia potraktowała również cywilnych popleczników Jana, mogła wynikać z niechęci do dalszego antagonizowania społeczeństwa zachodniego cesarstwa. Duże znaczenie musiało mieć również pojawienie się Aecjusza na czele Hunów, co stronie formalnie przegranej dało mocną pozycję przetargową i sprawiło, że mimo utraty wodza nadal dysponowała ona wojskiem. Wykorzystując Hunów, Aecjusz uzyskał przebaczenie przede wszystkim dla siebie, ale skorzystali na tym także i inni poplecznicy niefortunnego władcy. Na ugodową postawę Galli Placydii wpływ mogła mieć wreszcie zdrada, jakiej dopuścili się urzędnicy Jana, wydając go żołnierzom Aspara47.

Ostatnim aktem procesu przywracania władzy dynastii teodozjańskiej na zachodzie było nadanie Walentynianowi tytułu augusta i przekazanie mu diademu cesarskiego. Teodozjusz II chciał podobno osobiście dokonać wyniesienia swego krewnego do władzy, jednak w czasie podróży zachorował i musiał wrócić do Konstantynopola.

W tej sytuacji ceremonii przewodził ponownie magister officiorum Helion. Wydarzenie to miało miejsce 23 października 425 r. w Rzymie. Ponieważ miał panować na zachodzie jako już trzeci władca o tym samym imieniu, stąd w historiografii znany jest pod imieniem Walentyniana III. Formalnie władza miała należeć do niego przez następne trzydzieści jeden lat, w praktyce jednak, z uwagi na młody wiek, faktyczne kierowanie państwem przejęła jego matka, Galla Placydia.

Powyższy tekst pochodzi z książki M.N.Pawlak „Aecjusz i barbarzyńcy”. Książkę można kupić wyłącznie na stronie Wydawnictwa Atryda.

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów